Veni, vidi, vici

W testach porównawczych Honda CBF 600, Kawasaki ER-6n i Yamaha FZ6 były jak rzymscy legioniści: przybyły, zobaczyły i zwyciężyły. Urządziliśmy więc superfinał z udziałem zwycięzców.

Na pewno znacie z lekcji historii powiedzenie Rzymianina Juliusza Cezara: "Veni, vidi, vici" - przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Ta wypowiedź znakomicie pasuje do testowanych przez nas motocykli.

Reklama

Wszystkie dysponują mocą do 78 KM. W tym roku do tej klasy dołączyła Yamaha FZ6. W modelu 2007 straciła ona aż 20 KM! Według speców z marketingu, ma to być ułatwienie dla początkujących. Z tego samego powodu w Yamasze znajdziecie też seryjny ABS.

Na miejsce ostatecznej bitwy FZ6 z resztą wybraliśmy Prowansję. Bo jest tam ładnie i ciepło. Po optycznie niezmienionej FZ6 nie widać spadku mocy, to logiczne. Początkowo nie jest to także wyczuwalne. Zasilany wtryskiem silnik odpala od pierwszego naciśnięcia startera, od razu łagodnie i płynnie reaguje na gaz. Poniżej 3000 obr/min niewiele się dzieje. W górnym zakresie silnik, który w prostej linii pochodzi z maszyny sportowej, dynamicznie wkręca się na wysokie obroty. Gdy chodzi o przyspieszenia, prędkość maksymalna i elastyczność ze 140 do 180 km/h, FZ6 jest najwolniejszy z całej trójki. Przy takiej samej prędkości na szóstym biegu silnik Yamahy pracuje na wyższych obrotach niż pozostałe dwa motocykle. Przez zdławienie do 78 KM Yamaha wypełniła lukę mocy pomiędzy 50 a 98 KM. Naszym zdaniem, ten zabieg byłby uzasadniony, gdyby przeprowadzono go z głową. W obecnym wydaniu nie jest to zdławienie, lecz kastracja. Wprawdzie w pewnym zakresie obciążeń, przy niskich obrotach, FZ6 pracuje równo, ale przy wysokich rzędowa czwórka reaguje niekiedy z opóźnieniem, a potem gwałtownie przyspiesza. Wygląda na to, że zestrojenie wykastrowanego silnika sprawdziło się nie najlepiej.

Dowiedz się więcej na temat: Honda | kawa | silnik | Kawasaki | ostry dyżur | Yamaha

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje