Pan-european, czyli świat to za mało

287 kg suchej masy, 230 km/h prędkości maksymalnej i prawie 70.000 zł za nową sztukę w salonie - to musi być coś wyjątkowego.

Taka właśnie jest honda pan-european, ciężka, szybka, droga i wyjątkowa. Zdecydowanie nie jest to motocykl dla każdego. Ci jednak, którzy będą mieli szansę się nim przejechać i cenią sobie walory turystyczne, szybko mogą popaść w stan określany mianem zauroczenia...

Reklama

Prezencja

Zdecydowanie kawał dobrej roboty stylistów. Mimo pojemności prawie 1300 ccm i szczelnego kokonu owiewek Honda nie ma w sobie nic z wyglądu mastodonta. Owszem, trudno mówić o niej smukła, czy filigranowa, ale przecież to nie ta klasa. Pan-european mimo swoich gabarytów jest zgrabny i nie czujemy optycznie "ciężkiego" wyglądu. Posiada on swój własny styl, brak tu jakichkolwiek pojedynczych ekstrawaganckich bajerów typu jednoramienny wahacz czy pomalowana na czerwono, kratownicowa rama. To oczywiście jest plusem testowanego motocykla, bo dzięki temu nic nie zaburza wizerunku statecznej i poważnej maszyny.

Wsiadamy na pokład

Miejsca za kierownicą jest mnóstwo. Swoją pozycję odnajdą zarówno ci obdarzeni dużym wzrostem, jak i ci, którym natura nieco poskąpiła. Wszystko to dzięki łatwo regulowanej wysokości kanapy (+/- 15mm). Trójkąt, jaki tworzą podnóżki, kanapa i kierownica jest bardzo komfortowy, trudno na cokolwiek narzekać.

Widok deski rozdzielczej może z początku przyprawić o zawrót głowy. Z czasem wszystko da się ogarnąć i okazuje się całkiem czytelne. Analogowy obrotomierz i prędkościomierz połączono z ciekłokrystalicznym wyświetlaczem, na którym znajdziemy informacje o poziomie paliwa, średnim spalaniu, temperaturze silnika oraz powietrza. Do dyspozycji mamy również dwa liczniki przebiegu dziennego, zegarek oraz podstawowe kontrolki m.in. luzu i świateł długich. Wszystkie funkcje obsługujemy przyciskami znajdującymi się po lewej stronie. Dodatkowo obok usytuowano pokrętło do automatycznej regulacji przedniego reflektora.

Niestety, pierwszą rzeczą, do której muszę się przyczepić to brak podświetlenia wspomnianych przycisków. Podczas nocnej jazdy trzeba je obsługiwać "po omacku". Czy w motocyklu za trzydzieści średnich pensji Kowalskiego nie można było o tym pomyśleć? Będąc już przy nocnych przelotach - światła są bardzo dobre, dokładnie oświetlają drogę, a dzięki wspomnianej regulacji zawsze możemy dopasować sobie odległość, na jaką świeci snop światła.

Dowiedz się więcej na temat: motocykl | świat | jazdy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje