"Na kolana chamy!"

Z natury jest łagodny, jakby trochę przymulony, ale jeśli zrzucisz dwa biegi i odkręcisz, przekonasz się, że potrafi pokazać ociekające jadem żądło.

Jest ono jakby trochę mniejsze, niż u poprzednika, ale stężenie jadu jakby wzrosło.

Reklama

Nowa grzbietowa rama z aluminium jest skręcana aż z trzech części. Co nie mniej ważne, upchnięto w niej zupełnie inaczej zestrojoną jednostkę z nowej cebry 600 RR. Zmieniono zarządzanie silnikiem, czasy zaworowe oraz airbox. Nie pominięto także wtrysku - średnice gardzieli zmniejszono z 40 do 36 mm. Skupiono się na mocniejszym dole oraz poprawie krzywej momentu obrotowego. Maksymalna moc zeszła na dalszy plan, w związku z tym uchowało się 102 ze 118 KM. Na tym nie koniec - popracowano również nad aluminiowym wahaczem.

A tylny kapeć ma teraz imponująca szerokość 180 mm. Na papierze wygląda to całkiem nieźle, więc czas przekonać się o tym na własnej skórze. Co by nie mówić, pod względem ergonomii, Japończycy pomyśleli o klientach ich wzrostu. Jak dla mnie , kierownica mogłaby być nieco szersza i mniej wygięta do tyłu. Nie podoba mi się też wycięcie kanapy tuż za zbiornikiem. Najwidoczniej Japończycy zapomnieli o gościach mierzących 190 cm i więcej. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się nie lubi.

Z kolei pasażer ma lepiej. Nisko poprowadzono wydech, a co za tym idzie - podnóżki. Do tego kanapa jest dość szeroka i wygodna. Niewątpliwie żywiołem Horneta jest miasto, a jeśli pojedziesz gdzieś dalej, najlepiej wybierz jak najbardziej zakręcona drogę - na tym sprzęcie pokochasz winkle. Im będą ciaśniejsze, tym lepiej. Smukła sylwetka i dość wąska kierownica pozwalają na wężowe przemykanie między katamaranami.

Do tego trzeba dodać świetne hamulce - dwa dwutłoczkowe zaciski bardzo mocno, a przy tym precyzyjnie wgryzają się w tarcze. Nie przeszkadza nawet brak ABS-u. Wersję z tym układem męczyliśmy tylko w czasie wykonywania pomiarów. Hamulce nie wymagają dużej siły ręki i wyraźnie czuć punkt zadziałania.

A dzięki świetnym kapciom Michelin Pilot Power jeździec doskonale wie, co się dzieje na styku opony z asfaltem. To jeszcze bardziej przydaje się w czasie śmigania po zakrętach.

Nie mogę nie wspomnieć o łatwości, z jaką jeździ się nowym Hornetem - wydaje się, że jest on lekki jak piórko. A także, jak na Szerszenia przystało, zwrotność i zwinność może imponować. Widać, że w Hondzie zdrowo się spocono w czasie prac nad nową ramą i zestrojeniem zawieszeń. Swoja rolę odegrał tu z pewnością nisko umieszczony wydech. Modę na takie rozwiązanie zapoczątkował Eric Buell. Ma ono kilka zalet - nie tylko dobrze wygląda, ale również pozwala na obniżenie środka ciężkości i większa koncentrację mas.

Dowiedz się więcej na temat: Nisko | paliwa | kolana

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje