"Schumi" wygrał groteskową GP USA

Michael Schumacher wygrał Grand Prix USA, dziewiątą eliminacji Mistrzostw Świata Formuły 1 w sezonie 2005. W tym groteskowym wyścigu wystartowało tylko sześć bolidów. Siedem zespołów, które w opony wyposażała firma Michelin, postanowiło wycofać się z wyścigu w geście protestu.

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) nie zgodziła się na proponowane przez większość zespołów zmiany regulaminu lub konfiguracji toru w Indianapolis. Miało to poprawić bezpieczeństwo kierowców.

Reklama

14 bolidów, w tym należące do ekip Renault, McLaren-Mercedes i Williams-BMW, stanęło na starcie okrążenia rozgrzewającego, ale przed "właściwym" startem zjechało do garażów.

- Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że nie będziemy brać udziału w wyścigu z tymi oponami i w tej konfiguracji toru" - napisały władze Michelina w liście do dyrektora wyścigu Charlie'ego Whitinga. Ostatecznie do GP USA ruszyli Michael Schumacher, Rubens Barrichello (obaj Ferrari), Narain Karthikeyan, Tiago Monteiro (obaj Jordan-Toyota), Christijan Albers i Patrick Friesacher (obaj Minardi Cosworth). Zespoły Ferrari, Jordan i Minardi korzystają z innego dostawcy opon - firmy Bridgestone.

Prowadzenie już na początku objął "Schumi", który w pewnym momencie musiał jednak stoczyć ostrą walkę z kolegą z zespołu Rubensem Barrichello. Na 52. okrążeniu Niemiec po wyjeździe z boksu "wypchnął" nawet swojego partnera z ekipy poza tor.

Ostatecznie siedmiokrotny mistrz świata odniósł 84. zwycięstwo w karierze i pierwsze w tym sezonie. Drugie miejsce zajął Barrichello, a na trzeciej pozycji uplasował się Portugalczyk Monteiro, dla którego jest to pierwsze podium w karierze. Swoje pierwsze punkty w F1 zdobyli także Karthikeyan z Indii, Holender Albers i Austriak Friesacher, kończąc wyścig na miejscach, odpowiednio, czwartym, piątym oraz szóstym. Za pozycje numer siedem i osiem FIA nie przyzna punktów.

Ciemne chmury zaczęły się zbierać nad GP USA już kilkanaście godzin przed wyścigiem. Szefowie zespołów, które zbojkotowały wyścig, domagali się - ze względów bezpieczeństwa- ustawienia dodatkowej szykany przed najszybszym odcinkiem toru.

Na kilka godzin przed wyścigiem Michelin potwierdził, że ze względów bezpieczeństwa nie pozwoli, przy aktualnej konfiguracji toru, wystartować swym ekipom na oponach stosowanych podczas kwalifikacji. Nieco wcześniej Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) odmówiła zgody na propozycję Michelina dotyczącą zmiany opon na ogumienie sprowadzone do Indianapolis w trybie awaryjnym.

W tej sytuacji wyścig nie był emocjonujący, a walka o zwycięstwo rozegrała się między kierowcami Ferrari - Schumacherem i Brazylijczykiem Rubensem Barrichello. Kierowcy Jordana i Minardi nie byli w stanie nawiązać z nimi równorzędnej rywalizacji.

Na zawody przyszło niemal 120 tysięcy kibiców. Jednak po zbojkotowaniu zawodów przed siedem ekip większość widzów stopniowo opuszczała trybuny. Niezgodę na taki przebieg zawodów manifestowano gwizdami. Na płocie odgradzającym trybuny od toru pojawił się transparent z hasłem: "Oddajcie pieniądze".

- Ta sytuacja na długo zrazi ludzi do Formuły. Mówiąc szczerze, jest mi wstyd być częścią tej farsy. To nieprawdopodobne, żeby dorośli ludzie nie mogli porozumieć się dla dobra widowiska - stwierdził w trakcie zawodów Brytyjczyk David Coulthard.

Rządzący Formułą 1 Bernie Ecclestone winę za bojkot zawodów zrzuca na firmę Michelin. - Nie można kazać im startować, kiedy producent opon twierdzi, że nie mogą startować na tych oponach - powiedział. Zapytany o przyszłość Formuły 1 w USA i producenta opon Michelin w Formule 1, Ecclestone odpowiedział: - W obu przypadkach nie wygląda to dobrze.

Po zakończeniu zawodów siedem ekip, które zbojkotowały zawody, wydały wspólne oświadczenie.

"Zespoły startujące na oponach Michelin bardzo żałują, że nie były w stanie brać dzisiaj udziału w rywalizacji. Przepraszamy wszystkich widzów, kibiców przed telewizorami, fanów Formuły 1 i sponsorów. Mamy zaufanie do Michelina i zaakceptowaliśmy radę firmy, aby nie startować dopóki organizatorzy nie wprowadzą zmian koniecznych na torze. Niestety FIA odrzuciła nasze propozycje. Bezpieczeństwo jest zawsze dla nas na pierwszym planie. Dlatego musieliśmy wycofać się ze startu" - napisano w oświadczeniu.

Wyniki:
1. M. Schumacher (Niemcy/Ferrari)   1:29.43,181
2. R. Barrichello (Brazylia/Ferrari) str. 1,522
3. T. Monteiro (Portugalia/Jordan)       1 okr.
4. N. Karthikeyan (Indie/Jordan)         1 okr.
5. C. Albers (Holandia/Minardi)          2 okr.
6. P.Friesacher (Austria/Minardi)        2 okr.

Nie wystartowali: Fernando Alonso (Hiszpania/Renault), Jenson Button (W.Brytania/BAR-Honda), David Coulthard (W.Brytania/Red Bull Racing), Giancarlo Fisichella (Włochy/Renault), Nick Heidfeld (Niemcy/BMW-Williams); Christian Klien (Austria/Red Bull Racing), Felipe Massa (Brazylia/Sauber-Petronas), Juan Pablo Montoya (Kolumbia/McLaren-Mercedes), Kimi Raikkonen (Finlandia/McLaren-Mercedes), Takuma Sato (Japonia/BAR-Honda), Jarno Trulli (Włochy/Toyota), Jacques Villeneuve (Kanada/Sauber- Petronas), Mark Webber (Australia/BMW-Williams), Ricardo Zonta (Brazylia/Toyota).

Klasyfikacja MŚ kierowców:
(po 9 z 19 wyścigów)
 1. Fernando Alonso         59 pkt
 2. Kimi Raikkonen          37
 3. Michael Schumacher      34
 4. Rubens Barrichello      29
 5. Jarno Trulli            27
 6. Nick Heidfeld           25
 7. Mark Webber             22
 8. Ralf Schumacher         20
 9. Giancarlo Fisichella    17
10. David Coulthard         17
11. Juan Pablo Montoya      16
12. Felipe Massa             7
13. Tiago Monteiro           6
14. Alexander Wurz           6
15. Jacques Villeneuve       5
16. Narain Karthikeyan       5
Klasyfikacja MŚ konstruktorów
(po 9 z 19 wyścigów)
1. Renault                 76 pkt
2. McLaren-Mercedes        63
3. Ferrari                 63
4. BMW-Williams            47
5. Toyota                  47
6. Red Bull Racing         22
7. Sauber-Petronas         12
8. Jordan                  11
9. Minardi                  7

Następny wyścig: Grand Prix Francji odbędzie się 3 lipca na torze w Magny-Cours.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje