Renault zmieni kierowców?

W teamie Renault F1 role poszczególnych kierowców są jasne. Robert Kubica odpowiada za wyniki sportowe i czuwa nad udoskonalaniem bolidu, a Witalij Pietrow dba o to, by budżetowi zespołu nie stała się krzywda.

Pochodzący z Wyborga Rosjanin nie jest rzecz jasna księgowym, ale jego pojawienie się w zespole nie było przypadkowe. Wg nieoficjalnych informacji sponsorzy Pietrowa zapłacili Renault 15 milionów euro niezbędnych do zamknięcia budżetu na obecny sezon.

Reklama

Szef Renault F1 - Eric Boullier nie jest jednak zadowolony z postępów rosyjskiego kierowcy. W dotychczasowych wyścigach Pietrow uzyskał tylko 6 punktów, aż o 67 "mniej od Kubicy. O tym, że zespół przymierza się do zmiany drugiego kierowcy świadczyć może fakt, że kierowca testowy Renault - Chińczyk Ho-Pin Tung otrzymał właśnie tymczasową superlicencję kierowcy Formuły 1, która umożliwia wzięcie udziału w czterech wyścigach GP.

Regulamin Formuły 1 mówi o tym, że wszyscy kierowcy startujący w wyścigach muszą posiadać taki dokument. Aby go zdobyć trzeba przejechać bolidem 300 km w czasie jednej sesji lub wygrać jedną z prestiżowych serii, jak chociażby Formułę 3.

Chiński kierowca nie spełnia tych wymogów, ale otrzymał od FIA specjalną zgodę. Przedstawiciele Federacji wzięli pod uwagę czasy uzyskiwane przez kierowcę w testach oraz jego dotychczasowe osiągnięcia w serii GP2.

Chociaż jest pewne, że w zbliżającym się GP Europy za kierownicą drugiego bolidu Renault zasiądzie Pietrow, tymczasowa superlicencja pozwala Chińczykowi na start w czterech wyścigach jeszcze w tym sezonie. Wiele wskazuje na to, że supelicencja dla Ho-Pin Tunga to rodzaj żółtej kartki dla Rosjanina.

Niewykluczone, że szefostwo Renault postanowi sprawdzić Chińczyka w czasie piątkowych treningów do któregoś z kolejnych wyścigów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL