Pechowy weekend Kubicy

Niemiec Sebastian Vettel z zespołu Red Bull wygrał wyścig Formuły 1 o Grand Prix Japonii na torze Suzuka. Robert Kubica (BWM-Sauber) zajął dziewiąte miejsce.

Reklama

Ogólnie cały weekend był dla mnie pechowy. Wczoraj w kwalifikacjach nie byłem w stanie pokazać naszego prawdziwego tempa z powodu czerwonych flag. Dzisiaj też za dużo szczęścia nie mieliśmy i kilka razy utknąłem w korku. Start nam nie wyszedł, a szkoda - powiedział F1.pl Robert.

Drugi w GP Japonii był Włoch Jarno Trulli (Toyota), a trzeci Brytyjczyk Lewis Hamilton (McLaren-Mercedes). Ósme miejsce zajął lider mistrzostw świata Brytyjczyk Jenson Button (Brawn GP), który na dwie eliminacje przed zakończeniem sezonu ma 14 pkt. przewagi nad kolegą z zespołu, Brazylijczykiem Rubensem Barrichello i 16 nad Vettelem.

Brawn potrzebuje już tylko jednego punktu, by zapewnić sobie mistrzostwo świata w klasyfikacji zespołów. Bardziej interesująca jest sytuacja w rywalizacji indywidualnej. Button już w Japonii mógł się cieszyć z tytułu, musiał jednak zdobyć co najmniej pięć punktów więcej od Barrichello. Tymczasem to Brazylijczyk odrobił do Anglika jeden punkt.

Teoretyczne szanse na tytuł zachował Vettel. Dzięki zwycięstwu traci do Buttona już tylko 16 pkt, a do zdobycia pozostało jeszcze maksymalnie 20. O ile jednak dogonienie Anglika wydaje się mało prawdopodobne, to Niemiec ma całkiem realne szanse na wyprzedzenie Barrichello.

Praktycznie już tylko ta trójka kierowców liczy się w walce o miejsca na podium. Czwarty w klasyfikacji generalnej Australijczyk Mark Webber (Red Bull-Renault) traci do Vettela 17,5 pkt. Wyścig na torze Suzuka nie był interesujący. Startujący z pole position 22-letni Vettel nie oddał prowadzenia do mety i pewnie odniósł czwarte zwycięstwo w karierze. Drugie miejsce wywalczone w kwalifikacjach zachował Trulli, a trzecie Hamilton.

Po karach nałożonych za złamanie przepisów w kwalifikacjach kilku kierowców zostało cofniętych na starcie. Dzięki temu Kubica przesunął się z 13. na dziewiąte miejsce, chociaż początkowo Zespół Komisarzy Sportowych podał informację, że Polak wystartuje z siódmej pozycji. W niedzielnym wyścigu nie uczestniczył Niemiec Timo Glock z zespołu Toyoty, który w kwalifikacjach miał groźny wypadek i rywalizację o GP Japonii oglądał z boksu z opatrunkiem na nodze.

Największym pechowcem weekendu był jednak Hiszpan Jaime Alguersuari z teamu Toro Rosso, który rozbił dwa samochody. Najpierw miał kraksę w kwalifikacjach, a w niedzielę jadąc z dużą prędkością uderzył w szykanę. Po tym wypadku (na dziewięć okrążeń przed metą) na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Alguersuari wysiadł z bolidu o własnych siłach, ale tor opuścił w ambulansie.

Przedostatni w tym sezonie wyścig odbędzie się za dwa tygodnie w Sao Paulo.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje