Pasy... ale sześciopunktowe!

Kokpit współczesnego samochodu Formuły 1 to bezpieczne miejsce pracy.

Kierowca jest zabezpieczony nie tylko przez nadwozie z włókien węglowych, dopasowane do kształtu ciała siedzisko, kask czy kombinezon - kluczowym elementem dającym mu poczucie bezpieczeństwa i chroniącym w razie wypadku są pasy bezpieczeństwa.

Mimo bardzo szybkiego rozwoju Formuły 1, musiało minąć sporo czasu, zanim zdano sobie sprawę, że pasy bezpieczeństwa mogą w tym sporcie ratować życie. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) wymagała zabezpieczeń w postaci kasków i kombinezonów już od wczesnych lat 60., a obowiązkowe stosowanie pasów bezpieczeństwa wprowadziła dopiero w 1972 r.

Reklama

Kierowcy Formuły 1 przypięci są sześciopunktowymi pasami bezpieczeństwa, podobnymi do tych stosowanych w samolotach myśliwskich. Dwa pasy ramieniowe, dwa biodrowe i dwa udowe ledwie pozostawiają swobodę wystarczającą do posługiwania się kierownicą, oraz przyciskami i przełącznikami w kokpicie. To nie jedyna sytuacja, w której bezpieczeństwo jest ważniejsze od wygody.

W samochodzie Formuły 1 kierowcy są wciśnięci głęboko w fotel, dlatego przy zapinaniu pasów potrzebna jest pomoc mechanika. Mimo tego w nagłym przypadku kierowca może wyskoczyć z kokpitu w ciągu pięciu sekund wymaganych przez przepisy - pasy rozpina się jednym pociągnięciem za centralnie umieszczoną klamrę. Zadanie pasów jest jasne: podczas wypadku współpracują z obowiązkowym systemem ochrony szyi i karku (HANS), zapobiegając uderzeniom o kierownicę i pochłaniając część energii zderzenia.

"Z jednej strony pasy muszą być na tyle mocne, by ochronić kierowcę w czasie uderzenia," mówi Frank Dernie z zespołu WilliamsF1. "Z drugiej strony muszą być na tyle elastyczne, by nie spowodować dodatkowych uszkodzeń ciała u zawodnika w razie wypadku".

Producenci pasów bezpieczeństwa rozwiązują ten problem z pomocą rozbudowanych testów na wytrzymałość i elastyczność stosowanych materiałów. Generalnie pasy wykonywane są z włókien poliestru, czasami wzbogaconego o poprzeczne warstwy włókien usztywniających pas. Dzięki temu obciążenie jest równomiernie rozkładane na całej szerokości pasa. Klamry i sprzączki robione są z tytanu. Po wypadku, w razie konieczności, musi być możliwe wyciągnięcie całego fotela z samochodu, wraz z przypiętym do niego kierowcą.

Zgodnie z wymogami FIA (Standard 8853/98) każdy punkt mocujący pasów musi wytrzymać obciążenie 14,7 kiloniutona, co odpowiada mniej więcej 1470 kilogramom. Szerokość pasów musi wynosić 44-76 milimetrów (ramiona i uda) oraz 50-76 mm (biodra) - w zależności od preferencji kierowcy. Ale i tak pojęcie komfortu jest względne, co potwierdza Martin Brundle: "Jeśli nie czujesz pasów," powiedział kiedyś były kierowca F1, "to nie są wystarczająco ciasno ściągnięte".

Wszystko o wypadku Roberta Kubicy.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy