Kubica: wróciłem w jednym kawałku

Robert Kubica nie zaliczy do udanych kwalifikacji przed jutrzejszym wyścigiem Formuły 1 na torze Suzuka.

Po raz pierwszy w historii swoich startów Polak nie zakwalifikował się do ostatniej części kwalifikacji i wystartuje dopiero z 12. pola. Oto co powiedział po kwalifikacjach:

Reklama

Po raz pierwszy w piątym występie w Grand Prix nie udało mi się awansować do czołowej dziesiątki w kwalifikacjach. Przez całą sobotę zmagaliśmy się z brakiem przyczepności. W porannym treningu mogliśmy pojeździć trochę więcej niż w piątek, bo warunki się poprawiły i było sucho.

Problemy z przyczepnością mieliśmy już rano, a po południu podczas czasówki było tak samo. Trudno powiedzieć z czego to wynika, po prostu po wczorajszym deszczu tor nie jest zbytnio nagumowany i chyba bardziej to odczuwamy niż inne zespoły.

Pierwsza część kwalifikacji przebiegła bardzo dobrze, kłopoty zaczęły się w drugiej – nawet wcześniej, jeszcze zanim wypadłem z toru i na dobre pożegnałem się z szansami na awans do trzeciej fazy.

Już podczas pierwszego szybkiego przejazdu bolid był bardzo nadsterowny, tył miał niezwykle małą przyczepność. Byłem zaskoczony, bo nigdy wcześniej nie miałem takich problemów. Na drugi przejazd założyliśmy nowy komplet opon i było trochę lepiej, w pierwszym sektorze poprawiłem się o trzy i pół dziesiątej sekundy. Do ideału jednak trochę brakowało, poza tym w zakręcie „8” podłoga samochodu dobiła do nawierzchni toru, wybiło mnie na zewnętrzną tarkę, a potem poza tor. Przy dużej prędkości ślizgałem się po żwirze niczym kierowca rajdowy, na szczęście udało się wrócić na asfalt w jednym kawałku. Szanse na awans do czołowej dziesiątki zostały jednak stracone.

Oczywiście start z 12. miejsca nie jest szczytem marzeń, ale mam dobre opony na wyścig. Przy odrobinie szczęścia może uda się powalczyć o punkty. Zobaczymy, jakie będą panowały warunki na torze – przydałoby się odrobinę więcej przyczepności.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje