Kubica w Ferrari?

Czy Robert Kubica jest już w zespole Ferrari? - zastanawia się w piątek dziennik "Corriere della Sera".

Wysłannik gazety ku swemu zdumieniu znalazł nazwisko polskiego kierowcy w oficjalnej książeczce biura prasowego Ferrari, przygotowywanej z okazji wyścigu w Magny Cours o Grand Prix Francji.

Reklama

Pomyłka czy lapsus, za którym kryje się smakowity news?- pyta największa włoska gazeta. Żartuje, że Ferrari dementuje zawsze pogłoski o przejściu Kubicy do tego zespołu, tymczasem - jak wynika z książeczki - on już tam jest.

W bloczku informacyjnym wymieniono wszystkich kierowców Formuły 1 z Ferrari i liczbę zwycięstw aż do tych, którzy wyścig wygrali tylko raz. Właśnie tam można znaleźć nazwisko Kubicy -triumfatora niedawnego wyścigu w Kanadzie w bolidzie zespołu BMW-Sauber.

Mediolański dziennik relacjonuje, że kiedy pokazano książeczkę Ferrari Kubicy, wydarł on kartkę ze swoim nazwiskiem i schował do kieszeni mówiąc: żartujecie sobie, a ja muszę iść do pracy.

Pożyjemy, zobaczymy - podsumowuje "Corriere della Sera".

Tymczasem prowadzący w klasyfikacji mistrzostw świata Formuły 1 Robert Kubica uważa, że bolidy BMW Sauber są słabsze do Ferrari i McLarena, ale nie zawsze mistrzami świata zostają kierowcy dysponującymi najszybszymi samochodami.

Musimy stąpać po ziemi i ostro pracować, bo wiemy, że dzieli nas dystans od Ferrari i McLarena. Zrobimy wszystko, żeby go zmniejszyć. Zazwyczaj mistrzem świata zostaje najszybszy kierowca w najszybszym samochodzie, ale zdarza się, że wygrywa najbardziej konsekwentny - powiedział Kubica, który po siedmiu eliminacjach mistrzostw świata ma cztery punkty przewagi nad Lewisem Hamiltonem z McLarena i Felipe Massą z Ferrari.

Jedyną drogą do utrzymania prowadzenie w mistrzostwach świata jest bezbłędna jazda, dobra strategia i solidna praca całego zespołu. W tej chwili wszyscy pracują na 100 procent, czyniąc wielki krok w tym kierunku - dodał polski kierowca.

Szef zespołu BMW Sauber Mario Theissen uważa, że prowadzenie Kubicy nie jest przypadkowe.

Prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw świata po siedmiu wyścigach to nie przypadek. Z mojej perspektywy tak mogłoby być do końca sezonu. My jako zespół i Robert Kubica jako kierowca już osiągnęliśmy więcej niż oczekiwaliśmy, dlatego nie ciąży na nas żadna presja.

W końcowy sukces Kubicy nie wierzy broniący tytułu Fin Kimi Raikkonen z Ferrari. Na swojej stronie internetowej napisał, że cieszy się ze zwycięstwa Polaka w Montrealu, bo jego rywale w walce o tytuł stracili w Kanadzie punkty.

To dobrze, że Kubica wygrał w Montrealu. To lepiej, że on zdobył dziesięć punktów niż moi najgroźniejsi rywale - napisał Raikkonen, który traci trzy punkty do Hamiltona i Massy.

Wyścig na torze Magny-Cours odbędzie się w niedzielę, dzień wcześniej kierowcy będą rywalizować w kwalifikacjach. Przed rokiem Kubica w GP Francji zajął czwarte miejsce.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama