Kubica: Możemy wygrać!

Brytyjczyk Jenson Button z zespołu Brawn GP rozpocznie z pole position niedzielny wyścig Formuły 1 o Grand Prix Monaco, szóstą eliminację mistrzostw świata Formuły 1.

Button uzyskał czas 1.14,902. Drugi wynik miał Fin Kimi Raikkonen (Ferrari) - 1.14,927. Robert Kubica (BMW-Sauber) uzyskał 18. czas i wystartuje z dziewiątej linii.

Reklama

Z drugiej linii za czołowymi kierowcami kwalifikacji pojadą Brazylijczyk Rubens Barrichello i Niemiec Sebastian Vettel. Tuż za nimi na starcie staną Brazylijczyk Felipe Massa i Niemiec Nico Rosberg.

Znowu słabo spisali się kierowcy BMW Sauber, którzy mieli kłopoty na pierwszych treningach a także w sesji kwalifikacyjnej. Zarówno Robert Kibica jak i jego partner Niemiec Nick Heidfeld przestali się liczyć w rywalizacji o czołowe pozycje już na początku.

W pierwszej fazie kwalifikacji pecha miał broniący tytułu Lewis Hamilton. Zakręt Mirabeau okazał się dla niego pechowy. Brytyjczyk wypadł z trasy i uszkodził tylne, lewe koło bolidu. Do drugiej części serii kwalifikacyjnej już nie wystartował, a uzyskany czas dał mu dopiero szesnastą lokatę.

Jeśli 15 samochodów wypadnie z toru, albo będzie miało awarię, to może wygramy jutro - powiedział z sarkazem Kubica po zakończeniu kwalifikacji.

A włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera" Polak powiedział, że należy uchylić kapelusz przed zespołem Brawn, bo - jak podkreślił - wszystko im funkcjonuje.

W opublikowanym w sobotę wywiadzie polski kierowca Formuły 1 wyznał odnosząc się do swojej znakomitej pozycji w poprzednim sezonie: "Jest trochę rozgoryczenia z powodu tego, co straciłem. Ale - dodał - to już należy do przeszłości".

Mówiąc o teamie Brawn zaznaczył: Trzeba być lepszym od nich. Aby wygrać trzeba mieć coś więcej, jako zespół. Poza tym: cierpliwość, koncentracja, żadnej paniki.

Zapytany o to, czy wciąż zamierza walczyć o tytuł mistrza świata, Kubica odparł: A czemu nie miałbym? Póki arytmetyka nie wydaje wyroku skazującego, nie poddaję się.

Na pytanie o to, czy niedzielny wyścig o Grand Prix Monako będzie dla niego punktem wyjścia i szansą na odrobienie strat, odpowiedział: Obawiam się, że nie; musimy jeszcze pocierpieć.

W wywiadzie dla mediolańskiej gazety Kubica krytycznie - choć jak się zauważa kulturalnie, lecz precyzyjnie -skrytykował swój zespół BMW-Sauber za brak szybkiej reakcji, czyli powolność w dostosowywaniu się do nowych zasad F1. A bolid, zaprezentowany w Walencji - jak stwierdził - zbyt długo był nie zmieniany.

Jeszcze przez jakiś czas wyścigi będą odbywały się nie na torach, ale w warsztatach - ocenił.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje