Kubica: Jestem rozczarowany

Startujący z pole position Brytyjczyk Jenson Button z teamu Brawn GP-Mercedes wygrał wyścig o Grand Prix Australii, który w niedzielę rozpoczął 60. sezon mistrzostw świata Formuły 1.

Rywalizacji na torze Albert Park w Melbourne nie ukończył Robert Kubica z BMW-Sauber.

Reklama

Button odniósł drugie zwycięstwo w karierze wyprzedził kolegę z zespołu Brazylijczyka Rubensa Barrichello oraz Włocha Jarno Trulliego z Toyoty. Czwarty był Brytyjczyk Lewis Hamilton z McLaren-Mercedes, broniący tytułu mistrza świata. Wyścig kierowcy zakończyli jadąc za "samochodem bezpieczeństwa".

Kubica rozbił bolid chwilę po tym, jak podczas próby wyprzedzenia Sebastiana Vettela z Red Bull-Renault, Niemiec staranował jego bolid, uszkadzając mu przednie skrzydło, a chwilę później również znalazł się na poboczu.

Obaj zostali sklasyfikowani: Vettel na 14. pozycji, Kubica na 15., a stawkę zamknął Fin Kimi Raikkonen z Ferrari, który również rozbił bolid na trzy rundy przed końcem.

No cóż. Jestem rozczarowany - powiedział na mecie Robert Kubica. Miałem szansę wygrać ten wyścig. Jenson Button i Sebastian Vettel jechali końcówkę wyścigu na miękkich oponach, a ja na twardych czyli znacznie szybciej. Jak doszło do wypadku? Sebastian pojechał dość szeroko, wcześniej hamował niż ja, byłem więc już z przodu. Niestety dotknął mnie i doszło do kraksy. Później moje przednie skrzydło dostało się pod samochód, czego efektem było rozbicie bolidu. Myślę, że zachowanie Sebastiana było nieco zbyt optymistyczne. Do mety były jeszcze trzy okrążenia - nie miał szans na utrzymanie swojej pozycji. Ja byłem zdecydowanie szybszy. Obaj mieliśmy znakomity weekend, a opuszczamy Melbourne bez sukcesu. Naprawdę wielka szkoda... Samochód spisywał się znakomicie, szczególnie w drugiej części wyścigu kiedy ustawiałem najlepsze czasy okrążenia. Ale takie są wyścigi!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje