Kubica: błędna prognoza

Brytyjczyk Lewis Hamilton z teamu McLaren- Mercedes zdobył w niedzielę tytuł mistrza świata Formuły 1, zajmując piąte miejsce w wyścigu o Grand Prix Brazylii.

Zwycięstwo na torze Interlagos w Sao Paulo odniósł Brazylijczyk Felipe Massa z Ferrari.

Reklama

Hamilton ma 23 lata, dziewięć miesięcy i 26 dni i jest najmłodszym mistrzem świata w historii tej prestiżowej rywalizacji. Dotychczas miano to przysługiwało Hiszpanowi Fernando Alonso z Renault, który we wrześniu 2005 roku miał 24 lata, miesiąc i 27 dni.

Losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej chwili, już po tym, jak Massa minął linię mety. Wówczas Hamilton był szósty w stawce, co dawało mu tylko wicemistrzostwo, ale spadł deszcz i na ostatniej sekwencji wiraży przed metą Brytyjczyk wyprzedził Niemca Timo Glocka z Toyoty, który jako jedyny z czołówki miał opony przeznaczone do jazdy po suchej nawierzchni.

"Wyścig był perfekcyjny w naszym wykonaniu i zrealizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne, a do szczęścia nam brakło tylko normalnych warunków na torze. Zmienna i trudna pogoda pokrzyżowała nam jednak plany i straciłem tytuł dosłownie w ostatnich sekundach. To chyba wszystko, co mogę dziś powiedzieć" - stwierdził na konferencji prasowej Massa, który przegrał walkę o mistrzostwo z Hamiltonem o jeden punkt.

Brazylijczyk odniósł w tym sezonie najwięcej zwycięstw - sześć, o jedno więcej od Brytyjczyka, którego w boksie ekipy McLaren- Mercedes dopingowali ojciec, brat i narzeczona.

"Jestem szczęśliwy, że udało mi się ich wszystkich nie zawieść. Ten tytuł to skutek bardzo długiej podróży, która zakończyła się spełnieniem mojego największego marzenia, choć jeszcze na kilka wiraży przed metą myślałem, że straciłem tytuł. Na szczęście zdołałem wykorzystać kłopoty Glocka z przyczepnością opon i wyprzedziłem go" - powiedział Hamilton.

W wyniku nagłego pogorszenia warunków atmosferycznych na ostatnich okrążeniach Robert Kubica z BMW-Sauber przesunął się z 15. na 11. pozycję, ale nie zdobył nawet jednego punktu, który dałby mu trzecie miejsce w MŚ na koniec sezonu.

W 18 występach zgromadził ich 75, a w niedzielę zrównał się z nim trzeci na mecie Kimi Raikkonen z Ferrari i to on znalazł się ostatecznie na trzecim miejscu w MŚ. Wyprzedził Polaka, bo ma w dorobku sezonu dwa zwycięstwa, o jedno więcej od Kubicy.

"Otrzymaliśmy błędne prognozy pogody przed wyścigiem, co utrudniło nam podjęcie trafnych decyzji taktycznych tuż przed startem. Wyjechałem na tor na oponach typu slick i po pokonaniu okrążenia rozgrzewkowego musiałem zjechać do boksu i je zmienić. W dalszej części wyścigu miałem jeszcze kłopoty w pit stopie, więc trudno było o lepszy wynik dzisiaj" - powiedział Kubica.

Polski kierowca, który w sobotnich kwalifikacjach zajął 13. miejsce, musiał po wizycie w boksie wystartować do GP Brazylii z alei serwisowej. To sprawiło, że od razu spadł na ostatnią pozycję i miał kilkusekundową stratę do reszty stawki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje