"Jestem idiotą!"

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) ukarała Jarno Trulliego z Toyoty za wyprzedzenie Brytyjczyka Lewisa Hamiltona z McLaren-Mercedes podczas neutralizacji w końcówce wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Australii.

Włoch stracił w ten sposób trzecią pozycję.

Reklama

Do czasu uzyskanego przez Trulliego doliczono 25 sekund, co sprawiło, że spadł na 12. miejsce w stawce i stracił sześć punktów. To kara równa przymusowemu przejazdowi przez aleję serwisową i postoju w boksie, bez prawa zmiany opon i tankowania paliwa.

Ponieważ to przewinienie nastąpiło na trzy okrążenia przed końcem wyścigu jury sędziowskie nie zdążyło zająć się tą sprawą przed końcem zawodów, więc nałożyło karę czasową.

W ten sposób na trzecie miejsce awansował Hamilton, a przesunięcia o jedną lokatę na punktowanych pozycjach - od czwartej do ósmej - odnotowali również: Niemiec Timo Glock z Toyoty, Hiszpan Fernando Alonso z Renault, Niemiec Nico Rosberg z Williams-Toyota oraz zawodnicy Toro Rosso-Ferrari Szwajcar Sebastien Buemi i Francuz Sebastien Bourdais.

Nie zmieniła się natomiast kolejność na dwóch najwyższych stopniach podium, które zajęli kierowcy teamu Brawn GP-Mercedes: Brytyjczyk Jenson Button i Brazylijczyk Rubens Barrichello.

Godzinę po ogłoszeniu przez komisję sędziowską kary dla Trulliego szefowie Toyoty złożyli odwołanie, które ze względu na późny wieczór zostanie rozpatrzone w poniedziałek.

***

Niemiecki kierowca Sebastian Vettel został ukarany grzywną w wysokości 50 tysięcy dolarów za jazdę po torze Albert Park z urwanym przednim kołem. Do incydentu doszło w końcówce niedzielnego wyścigu o Grand Prix Australii, rozpoczynającego 60. sezon mistrzostw świata Formuły 1.

Vettel uszkodził lewe przednie koło podczas kolizji z Robetem Kubicą z teamu BMW-Sauber, gdy próbował go wyprzedzić w walce o drugie miejsce w wyścigu. Niemiec uderzył w jego bolid przy wejściu w wiraż, a w wyniku tego starcia Polak stracił część przedniego skrzydła i chwile później wypadł z toru.

Po tym zdarzeniu Vettel przez dłuższą chwilę pozostawał na torze, przemieszczając się z urwanym kołem, czym utrudniał jazdę innym kierowcom podczas neutralizacji.

Zgodnie z regulaminem, gdy na torze znajduje się "samochód bezpieczeństwa", nie wolno nikogo wyprzedzać. Regulamin MŚ nakazuje posiadaczom uszkodzonego poważnie bolidu jak najszybszy zjazd do boksu lub na pobocze. Niemiec jednak - jak tłumaczył po zawodach - otrzymał takie polecenie od szefów zespołu, dlatego prawdopodobnie grzywnę zapłaci za niego Toro Rosso-Ferrari.

Nie ominie go natomiast druga część kary, bowiem w przyszłą niedzielę na starcie Grand Prix Malezji zostanie przesunięty do tyłu o dziesięć miejsc.

Vettel, po wyścigu, przyznał się do błędu i przeprosił Polaka za spowodowanie wypadku.

"Jestem idiotą! Jest mi przykro wobec mojego zespołu i wobec Roberta za to, co się stało. Moje opony były w fatalnym stanie, ale zapomniałem o tym i gdy on mnie zaatakował próbowałem bronić swojej pozycji, ale straciłem przyczepność. Kiedy wjeżdżaliśmy w zakręt nie miałem gdzie uciec i zderzyliśmy się" - powiedział 21- letni Niemiec, najmłodszy triumfator wyścigu Formuły 1.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje