Gdyby nie BMW byłby mistrzem!

BMW, mimo kryzysu finansowego, nie myśli o wycofaniu się z inwestowania w Formułę 1.

Nasz udział w najbardziej prestiżowych zawodach motoryzacyjnych jest integralną częścią strategii firmy, która w najbliższym czasie się nie zmieni - zapewnił członek zarządu BMW Ian Robertson.

Reklama

Nie ma lepszej platformy, by zaprezentować i sprawdzić swoje produkty od udziału w rywalizacji F1. Ponadto jest to bardzo dobra reklama. Przez 18 niedziel w roku przez ponad trzy godziny na całym świecie wymienia się nazwę BMW. Taka reklama kosztowałaby niesamowite pieniądze - tłumaczył taką decyzję Robertson.

Na początku grudnia szefowie japońskiego koncernu samochodowego Honda postanowili wycofać się z wyścigów Formuły 1. Miało to przynieść spore oszczędności, rekompensujące spadek sprzedaży aut spowodowany finansowym kryzysem.

Tymczasem według "La Gazzetta dello Sport" kierowca BMW Sauber Robert Kubica ma wszelkie dane ku temu, aby już w przyszłym roku sięgnąć po tytuł mistrza świata Formuły 1.

Taką tezę największy sportowy włoski dziennik postawił w w komentarzu do sporządzonego przez redakcję rankingu kierowców F1.

Pierwsze miejsce w rankingu gazety zajmuje Fernando Alonso, który był dopiero piąty w tegorocznej klasyfikacji. Na następnych miejscach uplasowali się: mistrz świata Lewis Hamilton i Felipe Massa, wicemistrz świata roku 2008.

Robert Kubica, podobnie jak w końcowej klasyfikacji, jest na 4 miejscu. Dziennik podkreśla w komentarzu: prawdziwego mistrza poznać można wtedy, gdy prowadzi słabszy samochód. Według sportowej gazety zdanie to w pełni odnosi się do polskiego kierowcy, który - jak dodaje - walczył o tytuł do końca dokonując prawdziwych cudów, zważywszy na to, że jego BMW ustępowało wyraźnie Ferrari i McLarenowi.

Posiadając samochód na takim samym poziomie co rywale, Kubica mógłby sięgnąć po tytuł już w przyszłym sezonie - konstatuje dziennik.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje