Ferrari ostrzega przed możliwym rozstaniem

Prezes włoskiego koncernu samochodowego Ferrari Sergio Marchionne przyznał, że jeżeli szefowie Formuły 1 będą chcieli "na siłę" wprowadzić od sezonu 2021 nowe przepisy techniczne dotyczące silników, team Ferrari może się definitywnie wycofać z rywalizacji.

"Trzeba jak najszybciej rozpocząć dialog i szukać kompromisu. Mamy czas do 2020 roku, później może być za późno. Trzeba znaleźć rozwiązanie, które wszystkich zadowoli" - powiedział Marchionne podczas uroczystości podpisania porozumienia o współpracy między teamem F1 Sauber i Alfa Romeo.

Ferrari jest obecnie jedynym zespołem, który startuje w F1 od początku istnienia cyklu, czyli 1950 roku. Po raz ostatni w klasyfikacji konstruktorów triumfowało w 2008 roku, a indywidualnie ostatni raz tytuł dla włoskiego teamu zdobył Fin Kimi Raikkonen w 2007 roku.

Reklama

Zmiany przepisów technicznych dotyczących silników nie znalazły generalnie uznania u większości teamów. Zespoły są im przeciwne, gdyż obawiają się bardzo poważnego wzrostu kosztów związanych z nowymi pracami projektowymi, jakie trzeba by prowadzić.

Przeciwny zmianom proponowanym przez nowego właściciela F1 - Liberty Media jest także były dyrektor generalny Formuły 1 Bernie Ecclestone, który już kilka razy przyznał, że popiera stanowisko kilku czołowych zespołów, które są przeciwne projektowi zasadniczych nowelizacji przepisów dotyczących budowy silników.

Projekt przedstawiony wiosną 2017 nie został pozytywnie oceniony przez trzy czołowe ekipy: Mercedes, Ferrari i Renault. Główny zarzut to przewidywane bardzo duże wydatki przy pracach rozwojowych, które zespoły już poniosły w ostatnich kilku latach. Mają to być praktycznie całkowicie nowe jednostki napędowe.

W 2013 roku komisja techniczna FIA zdecydowała, że od 2014 roku w bolidach będą instalowane turbodoładowane silniki V6 o pojemności 1,6 l. Wcześniej zespoły korzystały z jednostek napędowych V8 o pojemności 2,4 l.

"Na prace konstrukcyjne nowych silników zespoły wydały w ubiegłych latach fortunę. Teraz nie chcą ponownie inwestować takich kwot, wystarczą o wiele mniejsze, aby jednostki modernizować" - powiedział Ecclestone, który 23 stycznia 2017 roku rozstał się z Formułą, ale został mianowany prezesem honorowym.

Ecclestone został zwolniony przez nowego prezesa F1, szefa firmy Liberty Media Chaseya Careya. Jego firma proces przejmowania F1 zakończyła we wrześniu 2016 roku, gdy ostatecznie kupiła 100 procentowy pakiet udziałów, za który zapłaciła 4,4 mld dolarów.

Były szef F1 opowiada się za okrojonym programem zmian przepisów silnikowych, takim, jaki trzy lata temu teamy uzgodniły wspólnie z prezydentem Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) Francuzem Jeanem Todtem. To m.in. tylko zwiększenie limitu paliwa zasilającego silnik, możliwość zatankowania jego większej ilości oraz podwyższenie maksymalnych obrotów silnika o 2000 na minutę.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy