F1. W Monako pięknych dziewczyn nie zabraknie

Wbrew decyzjom, jakie na początku lutego podjęli szefowie Liberty Media, właściciela Formuły 1, 27 maja na starcie wyścigu o Grand Prix Monako na ulicznym torze w Monte Carlo tak jak zwykle pojawia się piękne dziewczęta - grid girls.

Informację o powrocie do "dobrych obyczajów" w F1 w Monte Carlo potwierdził prezydent Automobile Club of Monaco Michel Boeri.

Reklama

Jak przyznał, po długich rozmowach przekonał zarządzających Liberty Media, że piękne dziewczyny na starcie są wizytówką tego wyścigu, przyciągają rzesze kibiców, a także podgrzewają atmosferę.

"Mamy dobre relacje z Liberty Media. Rozumieją, że Monako to nie jest Spa czy Monza. Problemy były tylko z grid girls. Ale ostatecznie udało się uzyskać zgodę, dziewczyny będą na torze, choć nie będą miały tablic z nazwiskami kierowców" - ujawnił Boeri.

Na początku lutego właściciele Liberty Media zdecydowali, że wzorem piłki nożnej, w sezonie 2018 na polach startowych zamiast pięknych hostess będą... dzieci.

Dotychczas były to zawsze młode kobiety, które ubrane w gustowne, choć kuse mundurki, stojąc przy samochodach na specjalnych tablicach prezentowały numery startowe.

Dzieci, które mają być wybierane za pośrednictwem lokalnych klubów sportów motorowych, będą zgłaszane za "zasługi" rodziców lub opiekunów albo w drodze losowania.

"To będzie dla tych młodych ludzi niezwykły moment. Będą mogli towarzyszyć elicie sportów motorowych w ostatnich minutach przed startem. To będzie niesamowite przeżycie dla nich i dla ich rodzin. Może będzie inspiracją do treningów i marzeń, że kiedyś to one pojawią się za kierownicą. To chyba dobry sposób, by zainspirować następną generację kierowców F1" - tłumaczył wtedy zmianę dyrektor zarządzający ds. komercyjnych w F1 Sean Bratches.

W dwóch pierwszych rundach MŚ - w Australii i Bahrajnie - grid girls rzeczywiście nie było. Nie pojawią się także zapewne w Chinach, Azerbejdżanie i Hiszpanii. Wszystko wróci "do normy" dopiero 27 maja w Monte Carlo. 

Liberty Media przejęła pakiet większościowy F1 w połowie stycznia 2017 roku. Prezesem Formuły 1, której wartość szacuje się na 8 miliardów dolarów, został Chasey Carey, jeden z kierujących przedsiębiorstwem z branży medialnej i telewizyjnej 21st Century Fox. 62-latek zawsze przedstawia się jako wielki fan F1. "Widzę przed Formułą 1 wielką szansę dalszego rozwoju" - mówił wtedy Carey.

Formuła 1, której każdy z wyścigów ogląda na świecie średnio 400 mln telewidzów, jest kolejnym sportem w palecie Liberty Media. Amerykańska korporacja jest już właścicielem drużyny baseballowej Atlanta Braves oraz posiada udziały w Formule E, która organizuje wyścigi bolidów elektrycznych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje