Czy Kubica zastąpi Massę?

W wywiadzie dla wtorkowego wydania "Autosportu" kierowca teamu BMW-Sauber Robert Kubica przyznał, że jego przedstawiciel rozpoczął rozmowy w sprawie kontraktu na przyszły sezon.

Kubica nie zdradził jednak, z jakimi ekipami rozmowy są prowadzone.

Reklama

"Sytuacja nie jest łatwa, gdyż większość zespołów ma już podpisane kontrakty z zawodnikami na sezon 2010. Mam kilka interesujących propozycji, ale na razie nic nie można konkretnego powiedzieć, bo rozmowy są na etapie wstępnym. Dlatego się nie spieszę. Dla mnie jest ważne, abym miał bolid konkurencyjny w stosunku do innych" - powiedział kierowca pochodzący w Krakowa.

Kubica dodał, że żaden zespół nie może przed rozpoczęciem nowego sezonu zagwarantować szybkiego samochodu, ale chciałby być w zespole, który zagwarantuje mu maksymalny wysiłek i motywację całego teamu do osiągnięcia sukcesu. "Na pewno dzisiaj nie da się przewidzieć, kto będzie najszybszy za rok" - dodał.

Tymczasem magazyn motoryzacyjny "GPWeek" w swoim najnowszym numerze pisze o tym, że Robert Kubica jest trzecim w kolejności kierowcą, który mógłby w przyszłym sezonie zasiąść w bolidzie teamu Ferrari.

Podstawą tych spekulacji jest wciąż niejasna sytuacja Brazylijczyka Felipe Massy, który przechodzi rehabilitację po operacji głowy.

Wciąż nie został potwierdzony fakt przejścia do włoskiego zespołu z Renault Hiszpana Fernando Alonso, o czym nieoficjalnie mówi się i pisze od kilku tygodni (miał podpisać dwuletni kontrakt). Ferrari miało to potwierdzić za trzy tygodnie, podczas weekendu o Grand Prix Włoch na torze Monza, ale prawdopodobnie się z tym wstrzyma.

Jeśli dwukrotny mistrz świata (2005-06) faktycznie zmieni zespół, to jedyną niewiadomą przez najbliższe miesiące może być obsada drugiego bolidu. Ze względu na kilkuletni kontrakt z Massą szefostwo ekipy będzie czekać na ostateczną decyzję lekarzy dotyczącą jego powrotu na tor.

25 lipca, podczas kwalifikacji do GP Węgier, został uderzony metalową sprężyną w głowę i doznał wieloodłamowego pęknięcia czaszki. Konieczna okazała się operacja, a szpital wojskowy w Budapeszcie opuścił dziesięć dni po wypadku. Obecnie przechodzi rehabilitację w Sao Paulo, zaś w piątek zamierza lecieć na specjalistyczne badania do USA.

Jeśli te wszystkie działania nie przyniosą rezultatów i lekarze nie pozwolą mu w przyszłym roku wrócić do Formuły 1, to Włosi będą musieli podjąć decyzję o zastępstwie. Najbardziej możliwym rozwiązaniem jest dalsza współpraca z Kimim Raikkonenem. Fin ma wciąż ważny kontrakt z Ferrari o wartości 28 milionów dolarów rocznie, ale coraz częściej mówi o przejściu do rajdów samochodowych - możliwe to byłoby w ramach struktur sportowych koncernu Fiat.

Według "GPWeek", jeśli jednak Raikkonen wybierze rajdy, to drugim kandydatem w kolejce miałby być 40-letni Michael Schumacher, który miał zastąpić Massę w niedzielnym Grand Prix Europy w Walencji. Siedmiokrotny mistrz świata zrezygnował jednak z wznowienia kariery, bo wciąż odczuwa uciążliwości (silny ból karku) po wypadku motocyklowym, do którego doszło wiosną.

Jeśli i ten plan nie wypali, to - zdaniem dziennikarzy - głównym kandydatem do posady drugiego kierowcy w Ferrari jest Kubica, dotychczas startujący w BMW-Sauber. Niemiecki koncern BMW ogłosił niedawno, że wycofuje się z Formuły 1 po tym sezonie.

Kubica szuka obecnie nowego zespołu, ale trudno oczekiwać, żeby z podjęciem decyzji czekał do późnej jesieni, bo wtedy może pozostać bez pracy w F1. Najprawdopodobniej właśnie w październiku, a może nawet dopiero w listopadzie, mogą się wyjaśnić dalsze losy Massy.

W Walencji polski kierowca spotkał sie z szefem teamu Toyoty, jednak wciąż nie wiadomo czy japoński koncern nie opuści Formuły 1 po tym roku, wskutek kryzysu w branżu motoryzacyjnej. Zarząd spółki wciąż nie zatwierdził budżetu zespołu na przyszły rok, a rozpatrzy go dopiero po podsumowaniu wyników finansowych firmy w pierwszym półroczu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje