Człowiek na torze - samobójca czy morderca?

- On mógł nas zabić - tak Jenson Button skomentował wyczyn szaleńca, który wtargnął na tor podczas niedzielnej Grand Prix Wielkiej Brytanii.

Mężczyzna przeskoczył przez siatkę ochronną na Silverstone i wbiegł na tor z tekturową tablicą, na której było napisane: "Czytajcie Biblię - Biblia ma zawsze rację". 56-latek został aresztowany.

Reklama

Szaleniec w szkockiej spódniczce biegł na przeciwko rozpędzonych do ponad 200 km/h bolidów na prostej "Hangar Straight".

- On naraził życie nas wszystkich. To było bardzo głupie - dodał Button (BAR-Honda), który ukończył niedzielne GP na 8. miejscu i zdobył jeden punkt. - Oczywiście nie dbał co się z nim stanie, ale my martwimy się o to, co się mogło stać z nami.

Cristiano da Matta (Toyota), który ukończył zawody na 7. pozycji, miał chyba najwięcej szczęścia w tej dziwnej sytuacji. - Byłem tylko centymetry od uderzenia go - wyjaśnił Brazylijczyk. - Jechaliśmy z taką prędkością, że trudno mi sobie wyobrazić co się mogło ze mną stać.

Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) zapowiedziała przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie, ale jej rzecznik odmówił odpowiedzi na pytanie, czy ten incydent wypaczył wyniki wyścigu. - Nie wpłynął żaden protest, więc rezultaty GP są oficjalne - wyjaśnił.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje