...byle tylko oczko od Nicka

Robert Kubica był w Budapeszcie ósmy, ale Nick Heidfeld dopiero dziesiąty. A zatem - znowu sukces.

Dla wielu kibiców wewnętrzna rywalizacja Kubicy z kolegą z zespołu BMW Sauber jest ważniejsza od wyników całego wyścigu. "Nasz Robert" poza podium? Niech tam, byle tylko oczko wyżej od Nicka.

Reklama

Trudno wyobrazić sobie bardziej kosmopolityczny sport niż Formuła 1. Nie ma tu reprezentacji narodowych. W wszystkich teamach pracują ludzie różnych nacji. Fin Kovalainen jeździ w barwach Mercedesa, Niemiec Glock i Brytyjczyk Button są zatrudnieni przez Japończyków z Toyoty i Hondy itd. A jednak organizatorzy F1 nie rezygnują z podawania narodowości kierowców, z flag i hymnów. Dobrze wiedzą, że w ten sposób podgrzewają atmosferę w poszczególnych krajach.

Robert Kubica, i to dodaje jego występom w Formule 1 dodatkowego smaczku, zasiada za kierownicą niemiecko-szwajcarskiego bolidu, mając za partnera i konkurenta Niemca. Gdyby przeszedł do włoskiego Ferrari i ścigał się u boku Brazylijczyka Massę być może osiągałby lepsze wyniki, ale jego wyczyny wzbudzałyby po obu stronach Odry mniejsze emocje.

Dlatego zapewne nie przejdzie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje