BMW niech się uczy od Francuzów

Robert Kubica bez zdobyczy punktowej ukończył wyścig o Grand Prix Belgii na torze Spa.

Polak, który wystartował z 14. pozycji dojechał do mety na 9. miejscu.

Reklama

Wiedziałem, że wyścig będzie trudny - powiedział Robert Kubica. - Udało mi się wyprzedzić kilku rywali, ale też utknąłem za innymi dwa razy. Szczególnie ciężko było jechać za Davidem Coulthardem. Za nim straciłem dwie lokaty. Po powrocie na tor po drugim pit stopie byłem 10 sekund za Markiem Webberem, ale wcześniej za Davidem traciłem co najmniej dwie na okrążeniu. Pod koniec jechałem na miękkim ogumieniu i pojawiły się problemy z blisteringiem tylnych opon, gdy kawałki przegrzanej gumy odrywają się i powstają dziury. To psuło trakcję. Mimo to byłem znacznie szybszy w zakrętach i gdybym jechał za każdym innym bolidem środka stawki, to wyprzedziłbym go bez problemu. Kierowców z silnikami francuskimi nie mogłem jednak dojść na prostych, nawet jadąc tuż za nimi".

- Nasi kierowcy zaprezentowali w wyścigu dobrą formę - ocenił dyrektor BMW Motorsport, Mario Theissen. - Chociaż Nick stracił dwie pozycje na starcie, to podczas wyścigu awansował z ósmego na piąte miejsce. Robert wykonał kilka dobrych manewrów, wyprzedził kilka samochodów, chociaż dwa razy ugrzązł za wolniejszymi zawodnikami. Naprawdę zasłużył na jeden punkt po tym, jak poprawił się o pięć pozycji i awansował z 14. na 9. miejsce.

- Nick stracił dwa miejsca na starcie, ale dość szybko odrobił straty - powiedział Willy Rampf, dyrektor techniczny BMW. - Był wyraźnie szybszy od Rosberga i Webbera, chociaż miał więcej paliwa. Robert na początku pokazał ducha walki wyprzedzając pięć samochodów na kilku okrążeniach. Jednak po pierwszym pitstopie ugrzązł za autami, które jechały na jedno tankowanie. Szczególnie dużo czasu stracił za Davidem Coulthardem. Dlatego nie zdołał wywalczyć punktu, na który naprawdę zasłużył.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje